Ale heca! Ale PiSowi nie do śmiechu!
Ha, no i mamy jeszcze większy kryzys polityczny, niż się wydawało. Oto niedawna sojuszniczka przeistacza się w konia trojańskiego, podstępnie niszczącego, jedyną siłę zdolną przciwstawić się Układowi. Renata Beger, świadomie lub nie, dobija gwóźdź do trumny naszego kochanego rządu.Rozmowy niekontrolowane
Adam Lipiński twierdzi, że nagranie i upublicznienie to zwykły szantaż. Mamy zatem do czynienia z podwółnym szantażem. Z jednej strony szantażowani są posłowie SO przez samego Andrew Leppera, z drugiej szantażowani są rycerze sprawiedliwości i obrońcy uciśnionych posłów. Jest to sytuacja niesłychana! Podążając za tym rozumowaniem Lipińskiego jest to najzwyklejsza granda. Tak się odwdzięczają? A przecież Beger mogłaby przyjąć propozycję. Wówczas nie tylko nie byłoby skandalu PiSuarowego, ale i Beger miałaby stanowisko sekretarza (a może sekretarki?). Tylko gdyby wtedy sprawa wyszła na jaw, to Beger byłyby piętnowana za korupcją polityczną. A zatem nazwa Samoobrona jest tutaj na miejscu.
Teraz mamy do czynienia z prowokacją, szantażem i brakiem estetyki politycznej, a tak byłaby zwykła korupcja.
Stanowisko PiS
W Interii jest artykuł "Wotum czy kolejny Sejm", w którym to stawiane są pytania o stanowisko PiSuaru. Nawet nie czytając tego, można pozycję PiSdzielców łatwo nakreślić. Otóż, jak wspominałem to już kilkakrotnie, Jarek z bandą nie ustąpią tak łatwo. Będą się trzymać mocno władzy, a opowiadanie o samorozwiązaniu, to zwykłe mrzonki i mamienie ciemnego ludu. Oczywiście nie mogą zaprzeczyć wprost, że będą siedzieć na dupie tak długo, jak się uda. Lud jest uspakajany, a PiSiory zastanawiają się jak wyjść z krzysu.
Jedną z metod już znamy: korupcja polityczna, wykupywanie posłów. Ba najciekawszą zdaje się bronią jest pomysł stworzenia funduszu sejmowego dla zabezpieczenia długów potencjalnych sojuszników (mowa o trzymanych w szachu finansowym członków SO). Toż PiS jest zwykłym, albo raczej niezwykłym Robin Hoodem. Podatik, jako ten bogaty, wesprze finansowo uciemiężanych posłów Samoobrony.
Kolejnym biczem na prowokację układu liberalno-komunistycznego jest nowa komisja śledcza ds. prowokacji politycznej.
Oczywiście, jak powiada Gosiewski jest atak obrońców układu. A może panie Gosiewski jest zwykła prowokacja dziennikarska? Może dziennikarze, skądinąd zwykli ludzie, mają także dosyć wybryków elit dyletanckich IV RP? Może nie mogą, tak jak i ja, patrzeć na sarmackie wybryki ignorantów na "górze"?
[Kategoria: Rząd]
To już trzeci z rzędu post kontemplujący obecne pole walk politycznych. Mam nadzieję, że jutro nic nie skusi mnie do kontynuacji.
Jak wspomniałem we wczorajszym
Ta sympatyczna pani na zdjęciu, w Polsce znana jest ze swej kontrowersji, krypto-nazizmu i rewidowaniu polskiej historii. Dzisiaj pojawiły się informacje w Zyciu Warszawy, jakoby pani Erica Steinbach twierdziła, że
Dzieki poszukiwaniom pewnego internauty o pseudonimie Czater, który zadał sobie trud, aby z różnych źródeł powybierać wypowiedzi premiera wszystkich obywateli IV RP, mam zaszczyt przytoczyć je szerszemu ogółowi. Jarosław Kaczyński ma głos:
Złośliwość masońsko-żydowsko-lewicowo-globalistycznych organizacji nie zna granic. Wyszydzają, dają po głowach biednej koalicji, łżą. Nieszczęśiom nie ma końca. I jakby tego wszystkiego było mało, to Bank Światowy w swoim raporcie "Doing Business 2007" (jego założeniem jest podpowiadanie przesiębiorcom i potencjalnym inwestorom w jakich krajach najlepiej robi się biznes) umieścił Polskę, a jakże, tylko że umieścił ją na 75-tej pozycji. Bezczelni! Jak mogli zapomnieć o programowych obietnicach PiS! Przecież Jarek Kaczyński wraz bratem i kumplami wyraźnie powiedzieli, że będzie "jedno okienko" dla przedsiębiorców, wpisanie do kodeksów maksymalnych terminów rozpraw sądowych, osobistą odpowiedzialność urzędników za tempo i jakość pracy. Jednym słowem powinniśmy być na pierwszym miejscu! W porządku powiedzieli, ale nie zrobili, ale to nie jest powód, żeby obniżać naszą pozycję w rankingu (spadek w stosunku do poprzedniego roku o 1 punkt).
Daniel Passant w swoim blogu (wpis z 4 września 2006 pt. "
W
Po sobotnich wypowiedziach doskonale opalonego przewodniczącego o napięciach wewnątrzkoalicyjnych, zastanawiałem się czy LPR wykorzysta sytuację dla swych celów czy będzie siedziała cicho. Raczej byłem skłonny stwierdzić, że będzie cichutko stała za bliźniakami, więc gdy dzisiaj
Odnosząc się do pewnego ciągu zadziwień, z jakimi zostałem skonfrontowany po powrocie z urlopu, dochodzi wiadomość o prawdopodobnym rozpadzie koalicji rządzącej i przedterminowych wyborach do Sejmu.
Witam ponownie po przerwie. Przez blisko trzy tygodnie byłem pozbawiony jakichkolwiek informacji z polskiej sceny politycznej. Domyślałem się, że po moim powrocie z urlopu zostanę ponownie skonfrontowany z jakąś aferą, mniejszą lub większą. Jednak rzeczywistość przerosła oczekiwania. Nie tylko na mnie "czekała" nowa afera (Romek Giertych i WBR), ale i małe zniesmaczenie. Właściwie nie powinienemm się dziwić, że Wszechpolacy z Romkiem na czele (znowu on?) zszargali dobre imię Kuronia. Rodzina takich koniunkturalnych polityków, jak Giertychowie, nie powinna mnie dziwić swymi działaniami. A jednak zadziwiła. Osobiście nie widzę nic złego w negocjacjach Kuronia z SB. Wszak negocjacje to nie współpraca. Widocznie wg Giertycha najlepiej siedzieć cicho i potulnie godzić się z władzą. W ten sposób zajdzie się dalej i wyjdzie lepiej. Co zresztą widać na przykładzie klanu Giertychów. Pomijam zatem dalszy komentarz do "sprawy Kuronia", nie warto. Ludzie działający na rzecz demokracji w PRL-u i tak wiedzą swoje.